Hejka:)
Ostatnio było, jak Nathan i Anniela się poznali. Dziś jak przebiegał każdy dzień Annieli do czasu końca roku szkolnego. A skoro, te dni są tak krótko opisane, zmieściło się drugie, ciekawsze opowiadanie:)
Cz.2. Zwyczajny dzień
Wstałam o szóstej czterdzieści (bo pierwsza lekcja o siódmej trzydzieści), ubrałam się, zjadłam śniadanie, umyłam zęby i wyszłam do szkoły. To był zwykły poranek i początek zwykłego dnia. Tak myślę, bo to pierwszy dzień po oficjalnym przedstawieniu '''nowego'' o imieniu Nathan. Ni eboję się, nie jestem podekscytowana i szczerze mówiąc, nic mnie on nie obchodzi! Nech robi co chce, byle tylko nie kosztem mnie i moich przyjaciół! On nie będzie się wtrącał w moję życie, a ja w jego. Takie jest moje postanowienie i za nic, nie złamię jego zasad!
Weszłam do szkoły i uśmiechnęłam się do stojących przy grzejniku Julii i Leny. Były pogrążone w rozmowie, więc nie odwzajemniły uśmiechu. Weszłam do szatni, która była pusta. Po wyjściu poszłam na górę.
Spotkałam Natalię i zaczęłyśmy rozmawiać jak nakręcone o różnych, nieważnych tematach. Zaczęłyśmy się śmiać i wtedy zauważyłam, że Nathan zaczął na nas dziwnie patrzeć. Na sekundę nasze oczy się spotkały. Jak najszybciej odwróciłam wzrok i znowu pogrążyłam sie z Natą w rozmowie.
Na lekcjach byłam spokojniejsza, ale czasem zauważałam, że Nathan się na mnie patrzy! Ale miałam nadzieję, zę to moja wyobraźnia płata figle przez nudy na matmie, polaku, angolu, ale żeby na wf'ie?! Nie no, nie panikujmy, chyba nie zgupiałam do tego stopnia, że nudzę się na mojej ulubionej lekcji!
Byłam taka szczęśliwa, gdy zadzwonił ostatni dzwonek, obwieszczający koniec moich lekcji! Wróciłam szybko do domu odprowadzana przez przyjaciół.
Kolejne dni mijały tak samo, no oczywiście chłopaki wymyślali ciągle coś nowego, były przypały, śmiechy, zwały, kawały, obrywania od piłki (ja kopałam, a chłopaki obrywali) i nauka...
Cz.3. Na koniec roku
Wreszcie nadszedł długo oczekiwany przez wszystkich dzień. Koniec roku szkolnego! Ubrałam się na tę okazję w moją galową czarną sukienkę w białe kwiatki i czarne buciki z kokardką. Wyszłam z domu, było bardzo ciepło i pokonałam dziesięć minut drogi dzielące mój dom od szkoły. Przy okazji natknęłam się na kilku znajomych i porozmawialiśmy w drodze do szkoły.
Po wejściu do środka oni poszli w lewo a ja w prawo i spotkałam się z Natalią. Pogadałyśmy, pośmiałyśmy się, posmuciłyśmy i w końcu, umówiliśmy się, że będziemy się odwiedzać w wakacje.
Zauważyłyśmy, że trzeba wejść na salę, więc wmieszałyśmy się w tłum i wkroczyliśmy na apel. Zajęłyśmy miejsca w czwartym rzędzie i słuchaliśmy kolejne nazwiska osób, które podchodziły odebrać świadectwa.
Podczas tego słuchania, czułam, że ktoś mnie obserwuje. Ale w końcu, jest apel, koniec roku i wszyscy się żegnają. Na pewno Natalia na mnie patrzy. Spojrzałam na nią, a ona przyglądała się odbierającym dyplomy trzecioklasistą. Więc to nie ona. Odwróciłam się i nikogo nie zauważyłam. Hmmm. Musiało mi się wydawać.
W końcu padło moje nazwisko. Wstałam i od razu się większość zebranych na mnie spojrzała, kiedy podeszłam i odebrałam moje świadectwo wraz z książką. Wreszcie jakaś gruba, normalna książka, którą przeczytam! Jak będę miała czas...
Wróciłam na miejsce i poszła Natalia. Z uśmiechem odebrała swoje świadectwo i znowu przysiadła koło mnie. Oglądałyśmy nawzajem swoje książki i się zgodziłyśmy ,,w zeszłym roku były gorsze''.
Minęło trochę czasu i mieliśmy wrócić do klas. Udaliśmy się do naszej 22 i pani rozdała resztę świadectw.
Po rozdaniu pożegnałam się z Natalią i resztą dziewczyn z klasy. Nie zapomniałam o niektórych chłopakach. Opuściłam szkołę i nagle poczułam, że ktoś mnie trzyma za nadgarstek. Odwróciłam się i moim oczom ukazał się Nathan. Miał białą koszulę, luźne spodnie dżinsowe i adidasy z Nike. Jego włosy były nażelowane. Utknęłam w jego wzroku. Moja ręka próbowała się wyrwać z jego uścisku, lecz po chwili przestałą stawiać opór. On pierwszy zabrał głos.
- Aniela, mam sprawę, bo , nie wiem czy wiesz, ale ja...
- No, wykrztuś to z siebie, bo mam zamiar iść świętować.
- Poczekaj, to nie jest takie łatwe...
- Ok. Ale wiesz, pierwszy raz cie widze w tym stanie. Może pujdziesz do lekarza? - próbowałam moim tonem głosu dać mu do zrozumienia, że nie chcę z nim gadać, ale powiedziałam te dwa zdania z troską. Martwiłm się co go trapi! Znów utonęłam w błękicie jego oczu, ale nie na długo.
- Muszę ci przekazać coś ważnego. A koniec roku jest idealny, bo nikt się nie dowie, kiedy to nie wyjdzie.- mówił troszkę bez ładu i składu, ale głos miał tak aksamitny, że z jego oczu wyswobodził mnie jego głos. Był, bał się, że... No właśnie, czego?
- Aneilo, dręczy mnie to i muszę to z siebie w końcu wydusić! - przybrał złowrogi ton głosu. Trochę się przestraszyłam. Przed chwilą miły i strachliwy, a teraz dziki jak lew. Spojrzałam mu głęboko w oczy. Przybliżył się do mnie i wyszeptał:
- Kocham cię.
Byłam zaskoczona. Spojrzałam na niego pytająco. Byłam pewna, że to żart. Ale jednak. Te dwa słowa, wywołały wielką zmianę. Poczułam coś w brzuchu, serce zaczęło bić szybciej. Może to dlatego nie chciałam mu się wtrącać w życie? Może to wina tego, że mózg wiedział co knuje serce i nie chciał do tego dopuścić?
Patrzyłam na niego. Nie wiedziałam co powiedzieć, byłam w kropce. Zaraz ktoś mógł wyjść ze szkoły i spojrzeć na nas i ujrzeć w jego oczach lęk i determinację, a w moich zmieszanie i niepeność.
- Będziesz ze mną... - znowu się zawachał. A w moim ciele toczyła się walka między rozumem, -mówił, że to idiota, nieuk, i że znajdę ogoś lepszego- a sercem - mówiło, że to ten jedyny, że go kocham i za wszelką cenę mam powiedzieć ,,tak'' - zwycięsce w tym boju miałam wyznaczyć ja. Oczy napłynęły mi do oczu, chyba jedna ze stron się poddała. Kąciki moich ust się podniosły. O nie! Serce wygrało! Jak to możliwe! Ja jestem za rozumem, nie mogę! Nie mogę! I pokiwałam głową. Co ja zrobiłam!
Przytulił mnie i zrobił obrót. Zobaczyłam, że się uśmiecha. Nie miałam już łez, użmiechu też i powiedziałam:
- Tylko nie zachowuj się jak kretyn i jeżeli okaże się, że to żart, spiorę cie na kwaśne jabłko!
- O nic się nie martw. Będziesz szczęśliwa. Obiecuje, że w szóstej klasi enawet poprawie stopnie! - No ja mam nadzieję, pomyślałam.
Rozeszliśmy się i dopiero do mnie dotarło, że muszę zmienić status na FB, bo mam chłopaka!
Dzięki za przeczytanie i proszę o recenzję w komentarzach:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz