Hej:)
Wczoraj stało się! Aniela i Nathan są razem! Ale to dopiero początek ich miłosnej przygody! Czy wiecie, że Nathan jest dosyć szalony? Chociaż, to za mało powiedziane! A zresztą, sami się przekonacie, po dzisiejszym opowiadaniu. Tylko przypominam, to wytwór mojej wyobraźni, nie bierzcie tego na serio!
Przed wami część czwarta mojego romantycznego opowiadania!
Cz.4. Zero świadomości
W nocy dręczyły mnie straszne sny. No, nie wiem czy straszne, bo śnił mi się Nathan i ja, a to od wczoraj mój chłopak! Co ja zrobiłam! Czy jestem normalna? Czy ja miałam pojęcie w co się pakuję? Przez ten czas zdążyłam go poznać, wiem jak się zachowuje i jedno jest pewne, nie byłam świadoma swoich czynów!
Więc odpowiedź na moje pytania, brzmiała ,,nie''.
A obudziłam się w sposób, w jaki budzę się z koszmarów. Siedziałam wyprostowana na łóżku z rozdziawionymi ustami. Byłam przerażona, że potrafię sobie coś takiego wyobrazić w takiej jakości! Po za tym, nie wiem czy to było normalne.
Wygramoliłam się z łóżka w mojej szarej piżamce w małpki. Nagle doszły mnie odgłosy gitary gdzieś za oknem i śmiechy mojej rodzinki. Więc pociągnęłam za sznurki i zrulowałam roletę. Za moim oknem nic nie było. Zbiegłam po schodach, żeby się dowiedzieć skąd dobiegają te odgłosy.
Zimne schodki były idealnym lekarstwem na moje spocone przez kołdrę stopy. Przystanęłam na półpiętrze. Było otwarte okno i wiał kojący, lekki wiaterek.
Z powodu, że owe okno było nisko umieszczone przykucnęłam i zobaczyłam grającego na gitarze Nathana i w rytm granej muzyki śpiewał ,, ...kochaj mnie nieprzytomnie, jak zapalniczka płomień, jak sucha studnia wodę...''. Próbowałam stłumić śmiech zakrywając usta ręką. Lekki chichot wydostał się na światło dzienne.
- Weź mu coś powiedz! Mam dość słuchania tego hałasu! Zrób coś Aniu! - Krzyczał mój młodszy brat. A powiedział ''Aniu'' jako skrót, bo był zbyt leniwy na powiedzenie mojego imienia. Z resztą, w rodzince nie tylko on tak do mnie mówił. A babcia mówiła ''Anielo, Aniołku, chodź'', kiedy wołała na obiad. Ale dzisiaj tak nie było. Jak na razie. Bo wszyscy śmiali się z mojego chłopaka. Zirytowałam się lekko, bo znowu zaczął fałszować i grać jeszcze głośniej.
Otworzyłam szerzej okno i zawołałam:
- Nie to okno, geniuszu! - Wzruszył ramionami i powrócił do śpiewów. Westchnęłam ciężko i włożyłam klapki, po czym wyszłam z domu.
- Masz świadomość, że całą moja rodzina siedzi w kuchni przed oknem i się z ciebie nabija? Wiesz jak będę się czuła, kiedy odejdziesz i stawie się z nimi na obiedzie? Pomyślałeś o mnie?
- Myślałem, i skoro boisz się, że jak odejdę będzie ci z tego powodu źle, to zostanę.
- Nie, Nathan! Chodzi mi o to, żebyś przestał grać i śpiewać! No, bo nie umiesz i robisz mi wstyd! I będzie jeszcze gorzej, jak się babcia i mama dowiedzą, że mam chłopaka - przy ostatnim słówku trochę się zawahałam - to będę miała nie przyjemności! Po za tym, przez to, że spowodowałeś śmiechy w moim domu, nie miałam szans na wyspanie się! - musiałam skłamać, żeby sobie poszedł.
- No to idę. Spotkamy się, kiedy indziej. - I poszedł.
Wróciłam do domu. Nie uniknęłam różnorakich tekstów od osób będących świadkami tego, co zaszło przed domem. Ale jakoś to przeżyłam. I zauważyłam, że moje włosy, to istny kogel mogel a na sobie miałam piżamę w małpki! Ale, jakoś przeżyłam spotkanie z moim ''chłopakiem''.
Co ja sobie myślałam?! Czemu zgodziłam się i zostałam jego... A!!! Ja, ja nie byłam świadoma! To przez to moje świadectwo w paskiem nie byłam poczytalna! Wczoraj to ja nie byłam świadoma swoich czynów, dzisiaj on. Po prostu, jesteśmy głupkami, jesteśmy, właśnie, czym jeszcze? Czemu, czemu, czemu?! Czemu się w to wplątałam...
Wiem! Bo wykazałam zero świadomości. Poprostu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz