czwartek, 28 lutego 2013

Wizyta u Natalii

   Pierwszy tydzień wakacji minął w bardzo szybkim tempie. Był kolejny poniedziałek i dziś miałam zaplanowaną wizytę u Natalii.
   Była ósma i drzemałam w najlepsze, kiedy nagle obudził mnie dzwonek mojego telefonu. Kto normalny dobijałby się do mnie o tej porze? Chociaż, normalność to pojęcie względne.
   Wygramoliłam się z pod kołdry i zobaczyłam kto dzwonił.
   Nathan.
   Skąd on miał mój numer? Chociaż, to nie było takie istotne. Od tygodnia jesteśmy parą. I chyba ma prawo posiadać mój numer telefonu. Najgorsze było to, że mnie obudził! Ale nie czas na głębokie rozmyślenia! Odebrałam telefon i zaspanym głosem, jeszcze ziewając powiedziałam:
   - Halo?
   - Cześć Aniołku. Jeszcze śpisz?
   - Nie nazywaj mnie ''Aniołkiem'' - nie krzyknęłam, byłam zaspana - i tak, jeszcze śpię, w końcu jest środek nocy! - Ziewnęłam i miałam nadzieję, że nie kłamię. Nie orientowałam się w czasie. Dopiero on mi powiedział:
   - Środek nocy? Jest ósma.
   - Dla mnie środek nocy. Są wakacje i  ten poniedziałek chcę się wyspać! - Wreszcie mogłam krzyczeć.
   - Spoko. Nie chciałem ci przeszkadzać. Tylko, czy masz jakieś plany na dzisiaj? Nie licząc długiej drzemki.
   - To zależy.
   - To robisz dziś coś specjalnego?
   - A o co chodzi?
   - Czy może byśmy gdzieś razem wypadli...
   - A, o to chodzi.
   - Nom...
   - Sorki. Już kilka miesięcy temu zarezerwowałam ten dzień. Idę do Natki. Przykro mi. Może jutro? - proszę nie zgódź się, proszę nie zgódź się!
   - Zgoda. To do jutra. - I się zgodził.
   No nie! Chciałam wrzasnąć do słuchawki, ale nie umiałam. Coś mi odebrało mowę i mimowolnie się uśmiechnęłam. Nie! Nie chciałam! Czemu serce góruje nad mózgiem? Czemu choć raz nie mogę się go posłuchać? Głupie serce.
   I tak w punkt trzynasta nadusiłam dzwonek do drzwi domu Natalii. I dobrze. Przy niej zapomnę o moim... chłopaku. Brrr, od tego przeszły mnie ciarki.
   Cały dzionek u Natki dobrze mi zrobił. Ale, po powrocie do domu od razu zadzwonił mój telefon. Jak by osoba do mnie dzwoniąca mnie obserwowała, żeby wybrać dobry moment. Cóż, nie trudno się domyśleć, kto do mnie zadzwonił. Nathan był zaniepokojony, co robiłam przez cały dzień. Mówiłam mu, że byłam u Naty i rozmawiałyśmy, ale przede wszystkim podkreśliłam, że ''to nie twoja sprawa''. I po kolacji i kompeli położyłam się wygodnie na łóżku i odpłynęłam.     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz